
Dlaczego zainteresowała mnie ta pozycja?
Bo do tej pory nie wiedziałam,że istnieje coś takiego jak język kwiatów.Owszem,wiedziałam,że niektóre z kolorów kwiatów symbolizują pewne rzeczy,np.czerwona róża-miłość,żółta-zazdrość itp. Nie miałam jednak pojęcia,że same kwiaty mają ukryte ,sekretne wręcz znaczenia!Tak więc,niech imbir i jemioła mi dopomogą*,w tym ciężkim dla mnie czasie...
Kiedy książka przyleciała do mnie od Gosi-zachwyciła mnie okładka.Cudna ,stylizowana na starą fotografia,przetarcia,embossing,skrzydełka pokryte jakby suszonymi kwiatami- coś pięknego.
Wnętrze okazało się równie fascynujące.Bohaterką powieści jest Victoria-teraz już dorosła kobieta ,ale poznajemy ją jako dziecko-wielokrotnie zmieniającą domy dziecka i rodziny zastępcze.Polubiłam ją-jest bezczelna,pyskata,zamknięta w sobie,skryta,poraniona...
Ciągle nie ma rodziny,domu,pieniędzy,pracy-ale ma w rękach talent-potrafi układać niezwykłe bukiety.Mało tego potrafi dobrać kwiaty tak-by swoim znaczeniem mówiły do ludzi.Jej wiązanki potrafią wpływać na losy innych i jak się okazuje jej samej także.Kiedy poznaje Granta....
No właśnie,co dalej?Jak skończy się ta historia?Gorąco namawiam Was do sprawdzenia,czy Victoria odnajdzie swoje szczęście...
To naprawdę wartościowa lektura,dostarczy Wam przeżyć,emocji i refleksji...
*imbir-siła,jemioła-pokonam wszystkie przeszkody