
Historia banalna-oto para kochanków Richard i Diane na pozór szaleńczo zakochani w sobie,zaczynają wątpić w siłę uczucia i przez kilka niedomówień i dziwacznych kłamstw, wystawiają ją,jakby niechcący i mimochodem na ogromną próbę.Jedno kłamstwo pociąga drugie,intryga goni intrygę,a finał zaskakuje.
Uczuciami nie można żonglować bezkarnie,od miłości do nienawiści jest podobno tylko jeden mały krok...
..."Nienawiść jest dobra: gorąca, solidna, pewna. Nienawiść to nie to co miłość,nie można w nią wątpić. Nigdy. Nie znam nic pewniejszego niż nienawiść. To jedyne uczucie, na który się człowiek nie zawiedzie."...
E.E.Schmitt jest doskonałym obserwatorem-jego postaci ukazują jak słabi i niedoskonali są ludzie...
I ta piękna okładka...
Warto przeczytać...
bardzo lubię Schmitta :)
OdpowiedzUsuńjednak tej pozycji nie miałam jeszcze okazji przeczytać... ale mam ją na liście więc całą pewnością zasili moją biblioteczkę :)
ja tez lubię schmitta, moja ulubiona to małe zbrodnie małżeńskie :)
OdpowiedzUsuńKiedyś przeczytam na pewno. :)
OdpowiedzUsuńa ja jeszcze nigdy nie czytałam Schmitta... muszę się kiedyś rozejrzeć:)))
OdpowiedzUsuńtektonikę uczuć wystawia od dłuższego czasu Teatr Lubuski,jest w stałym repertuarze.
OdpowiedzUsuńBardzo cenie książki Schmitta i za tą również muszę się rozejrzeć.
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto przeczytać książkę. Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńNiestety nie czytałam jeszcze ""Tektoniki uczuć", choć bardzo lubię tego autora. Ale za to widziałam spektakl, z którego pochodzi filmik - wystawiany był w Białymstoku w rolach głównych wystąpili Piotr Dąbrowski oraz Maria Pakulnis. Dziękuję za przypomnienie o tej historii, przeczytam przy najbliższej okazji.
OdpowiedzUsuńLubię twórczość Schmitta, Tektonikę także. Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuń