Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2011

"Kalinka"-Andrzej Lipiński

Historia prawdziwa,historia jaka mogła zdarzyć się mnie,Tobie,nam...
Smutna lektura,ale autentyczna i zmuszająca do zatrzymania się na moment,do podziękowania za to,co mamy...

"Pewnego dnia zasadziliśmy z żoną Roślinkę.Nad miastem zawisła wtedy burza i zaczął padać śnieg.To był początek maja i być może już kiedyś,w jakimś zakątku tego świata,podczas majowej burzy padał prawdziwy śnieg,ale nikt nie sadził wtedy żadnej roślinki.A nawet gdyby tak było,komu chciałoby się potem o tym mówić,kto zadałby sobie trud zrozumienia wpływu padającego śniegu na jej przyszły kształt?"

Kalinka to córeczka Andrzeja i Barki (cały czas zastanawiałam się podczas lektury,dlaczego kobieta ma takie imię) chorująca na SMA-czyli rdzeniowy zanik mięśni.Ta choroba to wyrok-nie ma na nią lekarstwa,nie ma ratunku,nie ma nadziei na to,że nagle cudownie zniknie.Pomimo tego wyroku,rodzina Andrzeja starała się żyć tak,by jak najwięcej świata pokazać chorej córeczce.Przemierzyli razem pół Europy,spędzili ze sobą sześć lat szukając kontaktu z córką(choroba uniemożliwiała dziecku mówienie,Kalinka "rozmawiała"oczami),starali się żyć "normalnie".

Nie ma odpowiedzi dlaczego...

Ale po przeczytaniu czułam się bardzo spokojna.Bo wiem,że szukanie odpowiedzi na to pytanie ma sens.ZAWSZE.

czwartek, 2 czerwca 2011

"Opowieśc ojca przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu"Rupert Isaacson

Kiedy rodzi się dziecko,rodzice są najszczęśliwsi na świecie i pragną dla swojego dziecka jak najszczęśliwszego życia.Jednakże nie zawsze to życie usłane jest różami.Wiedzą o tym także rodzice dzieci chorych.Na każdą chorobę,nie tylko na autyzm.
Czasami za szybkim i imponującym rozwojem,który wprawia rodziców w dumę i zadziwienie,stoi choroba.Autyzm-ta diagnoza brzmi jak wyrok.Wiem,bo sama miałam okazje usłyszeć,że moje dziecko wykazuje cechy autystyczne.Wiem,ile pracy i uwagi trzeba dziecku zaburzonemu poświęcić.Jak bardzo cieszy każda umiejętność,która przychodzi nieraz z trudem i jest okupiona łzami.Również rodzice Rowana-bohatera tej pięknej i wzruszającej książki,stanęli przed zadaniem zmierzenia się z autyzmem wczesnodziecięcym.
Gdy u kilkuletniego Rowana wykryto autyzm, jego ojciec Rupert – dziennikarz i autor książek podróżniczych – postanowił, że nie podda się bez walki. Długo próbowali z żoną Kristin różnych form terapii, jednak bez skutku. Pewnego dnia Ru przypadkiem odkrył, że jego syn nawiązuje wyjątkową więź ze zwierzętami. Wtedy postanowił zrealizować szalony plan – zabrać dziecko do krainy szamanów, nieskażonej przyrody i stad dzikich koni – Mongolii. A po powrocie opisał tę niezwykłą podróż.To nie tylko dziennik zmagań z chorobą syna.Także dziennik podróży,który pokazał mi piękno mongolskiej krainy.Czy cud rzeczywiście miał miejsce,nie napiszę,aby zachęcić Was do lektury tej pozycji.Ale jestem bardzo ciekawa jak Rowan funkcjonuje teraz.



{zdj.stąd }


Podczas wyprawy do Mongolii powstał film dokumentalny.Mam nadzieję,że uda mi się go kiedyś obejrzeć